Historia powstania Citroëna

Historia marki Citroën, przez lata słynącej z konstruowania nowatorskich i komfortowych samochodów, jest nierozerwalnie związana z Polską – mimo że za czasów młodości André Citroëna nasz kraj formalnie nie istniał. Ojciec André był Holendrem, a matkę poznał podczas podróży służbowej do Warszawy. Zanim w 1878 roku na świat przyszedł późniejszy założyciel słynnej marki, rodzina osiadła już w Paryżu.

Młody Citroën w wieku 22 lat, już po śmierci obojga rodziców, odwiedził Polskę i tam spotkał się z technologią wykorzystującą przekładnię z kołami o daszkowym uzębieniu. Zafascynowany wynalazkiem, kupił odpowiedni patent, a po powrocie do ojczyzny założył firmę produkującą takie koła – stalowe, a nie, jak w Polsce, drewniane. W świetnie dziś znanym logo producenta samochodów widnieją właśnie dwa daszki, symbolizujące przekładnię, od której rozpoczęła się przemysłowa kariera Citroëna.

Titanic i Rolls-Royce

André za młodu pasjonował się książkami Jules’a Verne’a, a zamiłowanie do inżynierii rozbudziła w nim także obserwacja budowy Wieży Eiffla. Pierwszy kontakt z motoryzacją rozpoczął się w 1908 roku, od posady dyrektora w firmie Mors. Wówczas jego biznes kół zębatych świetnie prosperował, bo te produkty znajdowały zastosowanie w coraz większej liczbie maszyn. Przekładnię z fabryki Citroëna zainstalowano chociażby w układzie sterowym słynnego Titanica, a z francuskich kół zębatych korzystała także firma Rolls-Royce.

W czasie pierwszej wojny światowej zakład Citroëna wytwarzał amunicję do dział, a przy przestawianiu produkcji na cele pokojowe założyciel marki myślał już tylko o samochodach. Doświadczenia wyniesione z pracy dla firmy Mors oraz ze spotkań z Henrym Fordem okazały się bardzo przydatne. Rozpoczęta po wojnie sprzedaż pierwszego samochodu Citroëna, modelu A, przyniosła ogromny sukces. Niemały wpływ na popularność tego auta miał fakt, że producent zaoferował w standardzie wiele rozwiązań, za które konkurencja kazała dopłacać – jak elektryczny rozrusznik czy światła.

Pionier przedniego napędu

Dziewięć lat po rozpoczęciu produkcji 8-konnego Citroëna A, czyli w 1928 roku, firma wytwarzała jedną trzecią wszystkich samochodów we Francji. Dwa lata później uruchomiono montownię samochodów Citroën w Warszawie. Działała do 1934 roku, czyli wielkiego kryzysu – nie tylko francuskiej firmy. Tuż przed krachem i przejęciem przez największego wierzyciela, Édouarda Michelina, zaprezentowano rewolucyjny model Traction Avant: pierwsze masowo produkowane auto z napędem na przednią oś, z nadwoziem samonośnym i niezależnym zawieszeniem wszystkich kół.

André Citroën nie zdążył nacieszyć się nowym projektem, nie doczekał też wyjścia swojej marki z kryzysu i jej ponownego wielkiego rozkwitu. Zmarł w 1935 roku, a jeszcze przed drugą wojną światową firma wybrnęła z kłopotów.

„Brzydkie Kaczątko” i kosmiczna awangarda

Powojenna rzeczywistość przyniosła bodaj najsłynniejszy i najbardziej charakterystyczny samochód ozdobiony logotypem z dwoma daszkami. Prosty jak konstrukcja cepa model 2CV spełniał podstawowe założenie konstrukcyjne: po fatalnej jakości drogach można było bez ryzyka przewieźć nim cztery osoby i kosz jajek, nie ryzykując ich potłuczenia. W latach 1949-1990 wyprodukowano 3,8 miliona „Brzydkich Kaczątek”.

Sześć lat po debiucie taniego, małego autka dla mas, Citroën zaprezentował coś naprawdę wyjątkowego. Awangardowy model DS wyróżniał się nie tylko kosmicznym wyglądem. Komfort jazdy gwarantowało hydrauliczne, regulowane przez kierowcę zawieszenie, a hydraulika wspomagała także pracę sprzęgła, hamulców czy układu kierowniczego. Przednie światła skręcały wraz z kołami, doświetlając wewnętrzną stronę pokonywanych zakrętów. Był to także pierwszy seryjnie produkowany samochód wyposażony w tarczowe hamulce wszystkich kół.

Modelem DS jeździli nie tylko politycy i arystokracja, ale także papież Jan XXIII, malarz Marc Chagall czy pierwszy człowiek w kosmosie, Jurij Gagarin. W 1962 roku szofer generała Charles’a de Gaulle’a wywiózł go i jego żonę spod kul zamachowców właśnie Citroënem DS – mimo że w nadwoziu utkwiło aż 14 kul, a dwie wbiły się w opony.

Komfort i sport

Dziedzictwo modelu DS – futurystyczne kształty i nowatorskie rozwiązania – towarzyszyło marce Citroën przez kolejne dekady. Modele GS, CX (nazwany tak ze względu na rekordowo niski współczynnik oporu powietrza) czy XM zasłużenie zdobywały tytuły „Samochodu Roku”. Po drodze firma wybrnęła z kolejnego kryzysu – w 1974 roku dotychczasowy właściciel, Michelin, dogadał się z Peugeotem i tak powstał istniejący do dziś koncern PSA.

W kolejnych dekadach przystosowane do wyczynowej jazdy wersje Citroënów ZX, a później Saxo czy Xsary, odnosiły wielkie sukcesy w sporcie. Cztery zwycięstwa modelu ZX w pustynnym maratonie z Paryża do Dakaru czy dominacja Sébastiena Loeba w WRC mówią same za siebie. Jako jedyny producent na świecie Citroën może pochwalić się tytułami w trzech kategoriach mistrzowskich pod egidą Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA): w rajdach terenowych, WRC oraz Mistrzostwach Świata Samochodów Turystycznych (WTCC).

Elektryczna awangarda

Obecnie w szerokiej gamie francuskiego producenta znajdują się nie tylko samochody nawiązujące do tradycji – jak mały C1, rodzinny C5 czy produkowana już tylko w Chinach na tamtejszy rynek limuzyna C6. W ofercie są także małe C3 i kompaktowe C4 w przeróżnych wersjach nadwoziowych oraz auta dostawcze.

Od ośmiu lat istnieje także marka premium Citroëna, czyli DS – promowana m.in. poprzez obecność w elektrycznej Formule E. W trwającym obecnie sezonie zespół DS Virgin Racing plasuje się na drugim miejscu po trzech rundach, a ich kierowca Sam Bird jest wiceliderem klasyfikacji indywidualnej, z jednym zwycięstwem na koncie. Jak przystało na awangardową markę, firmy spod znaku dwóch (polskich) daszków nie mogło zabraknąć w elektrycznym świecie, który zdaniem niektórych wkrótce przejmie tradycyjną, spalinową motoryzację.

Posted by Katarzyna Piotrowska

Dodaj odpowiedź