Dzieje Rajdu Dakar

Tydzień temu dobiegła końca czterdziesta edycja słynnego Rajdu Dakar. Oficjalnie był to zatem okrągły jubileusz, ale w 2008 roku zawody odwołano tuż przed startem – i rok później po raz pierwszy rozegrano w Ameryce Południowej, gdzie najwięksi twardziele rajdów terenowych do dziś walczą w najważniejszym rajdzie tej kategorii. Przypominamy burzliwą historię słynnego maratonu.

Z przypadku

W 1977 roku francuski motocyklista Thierry Sabine zgubił się podczas rajdu z Abidżanu do Nicei i przez trzy dni błąkał się po piaskach afrykańskiej pustyni. Wpadł wówczas na pomysł zorganizowania rajdu dla amatorów, którzy mogliby na ekstremalnej trasie sprawdzić swoją determinację, wolę walki i umiejętności przetrwania.

Nieco ponad rok później, w grudniu 1978 roku, ruszyła pierwsza edycja takich zmagań: trasa wiodła z Paryża do Dakaru. Na metę w stolicy Senegalu dotarło 74 spośród 182 uczestników. Najlepszy czas na liczącej 10 tysięcy kilometrów trasie uzyskał motocyklista Cyril Neveu. Wówczas nie prowadzono odrębnej klasyfikacji dla jednośladów, samochodów i ciężarówek.

Atak zawodowców

Ari Vatanen wygrywał „Dakar” cztery razy, w tym dwa (1989 i 1990) za kierownicą Peugeota 405 T16.

Pustynne zmagania powstały z myślą o amatorskiej przygodzie, ale szybko rosnąca popularność maratonu przyciągnęła na bezdroża Afryki uznane nazwiska z innych motorsportowych dyscyplin oraz wielkie, profesjonalne zespoły. Większość rosnącej grupy uczestników nadal stanowili żądni wrażeń amatorzy, ale w walce o zwycięstwo szybko zaczęli się liczyć wyłącznie doskonale przygotowani profesjonaliści.

Na listę triumfatorów „Dakaru” szybko trafili Jacky Ickx – zwycięzca ośmiu Grand Prix Formuły 1 i wicemistrz świata z lat 1969-1970 oraz sześciokrotny zwycięzca 24h Le Mans – oraz słynni mistrzowie rajdów drogowych, Ari Vatanen i Juha Kankkunen. Na dziesięciolecie rywalizacji stanęło na starcie ponad 600 pojazdów, a po kradzieży samochodu Vatanena podczas postoju serwisowego w stolicy Mali, Bamako, wygrał jego rodak i kolega z ekipy Peugeot, Kankkunen.

Kombinacje z trasą

Po odejściu Peugeota pustynię zdominowała siostrzana marka: Citroën odniósł cztery triumfy w latach 90.

Na początku lat 90. organizatorzy zaczęli mocno modyfikować trasę. Została tradycyjna nazwa Paryż-Dakar, ale w 1992 roku metę wyznaczono aż w Kapsztadzie, a dwa lata później Dakar był tylko półmetkiem – rajdowa karawana popędziła z powrotem do Paryża. Z kolei następne dwie edycje ruszały z hiszpańskiej Granady.

W tym okresie rywalizację w samochodach zdominował jeden ze specjalistów tej imprezy, Pierre Lartigue. Z kolei wśród motocyklistów zaczął brylować Stéphane Peterhansel – dziś największa legenda pustynnych zmagań. Francuz ma na koncie sześć triumfów na jednośladzie i aż siedem na czterech kołach.

Od drugiej połowy lat 90. rozpoczęła się z kolei dominacja Mitsubishi, przerwana tylko dwoma triumfami Jean-Louisa Schlessera w buggy własnej konstrukcji. W barwach japońskiego producenta na listę zwycięzców wpisali się m.in. były narciarz alpejski Luc Alphand czy jedyna kobieta w tym gronie, Jutta Kleinschmidt.

Przeprowadzka do Ameryki

Pierwsze amerykańskie edycje Rajdu Dakar należały do Volkswagena.

W 2008 roku dzień przed startem z Lizbony odwołano 30. edycję rajdu. Obawiano się o bezpieczeństwo uczestników: kilka dni wcześniej w Mauretanii z rąk terrorystów z Al-Kaidy zginęła czwórka francuskich turystów. Rok później rozpoczęła się nowa historia Rajdu Dakar – w nazwie pozostawiono senegalską stolicę, ale od tamtej pory śmiałkowie walczą na bezdrożach w Ameryce Południowej.

Triumfami w dziesięciu edycjach rajdu na nowym kontynencie dzielili się jak dotąd trzej producenci. Najpierw dominował Volkswagen, później BMW ze swoim Mini All 4 Racing, a trzy ostatnie edycje należały do Peugeota. Tegoroczny triumf Carlosa Sainza to jednocześnie pożegnanie francuskiej firmy z „Dakarem”. Były rajdowy mistrz świata po raz drugi w karierze wygrał maraton po bezdrożach, w którym sił próbowali też inni słynni zawodnicy WRC – jak dziewięciokrotny mistrz świata Sébastien Loeb, Mikko Hirvonen czy nieodżałowany Colin McRae.

Czy w Afryce, czy w Ameryce: w wadze ciężkiej rządzi Kamaz.

Wśród motocykli od lat niepodzielnie rządzą maszyny KTM. Ostatnie wygrane innego producenta to lata 1999 i 2000 (BMW), a przedtem rządziła Yamaha. W kategorii ciężarówek osiem z dziesięciu południowoamerykańskich edycji wygrał Kamaz, dwukrotnie rosyjską dominację przełamały załogi Iveco. W Afryce Kamaz zanotował siedem triumfów, a poważne sukcesy odnosiła także czeska Tatra.

Polskie akcenty i sukcesy

Właśnie w ciężarówkach po raz pierwszy na trasie „Dakaru” pojawiali się polscy zawodnicy… i polskie konstrukcje. W 1987 roku na podbój Afryki wyruszyły dwa fabryczne Jelcze S442, a rok później dołączyły dwa Stary 266. Jelcze za każdym razem dość szybko odpadały z rywalizacji, a załogi Stara pokonały trasę, ale z powodu przekroczenia limitu spóźnień nie zostały sklasyfikowane. W 1990 roku do mety na 77. pozycji dotarł Land Rover, którym startowali czterokrotny rajdowy mistrz Polski Andrzej Koper wraz z chorwackim pilotem Tihomirem Filipovicem.

Niebagatelną rolę w polskich startach na bezdrożach odegrał Orlen Team.

Od 2000 roku polscy zawodnicy już regularnie rywalizowali w pustynnym maratonie. Największe sukcesy zapisał na swoim koncie Rafał Sonik, który wygrał w 2015 rywalizację quadów (czterokołowce startują w „Dakarze” od 2009 roku). W najbardziej prestiżowej kategorii samochodowej trzecie miejsce, także przed trzema laty, zajął Krzysztof Hołowczyc, pilotowany przez Francuza Xaviera Panseriego. Lokaty w pierwszej dziesiątce zajmowali też inni weterani pustyni: Marek Dąbrowski, Jacek Czachor i Jakub Przygoński, którzy po udanych startach na motocyklach przesiedli się do samochodów.

Narciarze i książęta

Wspomniany już Luc Alphand, brązowy medalista mistrzostw świata i zdobywca Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim, nie był rzecz jasna jedynym sportowcem, który ze śniegu przeniósł się na pustynię. Adam Małysz pięciokrotnie stawał na starcie „Dakaru”, w 2014 roku wraz z Rafałem Martonem zajął 13. miejsce. Jeśli zaś chodzi o medalistów letnich igrzysk olimpijskich, to dwukrotny triumfator Rajdu Dakar, Nasser Al-Attiyah, zdobył dla Kataru brąz na IO 2012 w Londynie, w strzelectwie.

Igrzyska i „Dakar” na swoim koncie ma też książę Albert z Monako. Ścigał się nie tylko bobslejami po lodowych torach, ale także Mitsubishi Pajero w dwóch edycjach pustynnego rajdu (1985 i 1986). Jego siostra, księżniczka Karolina, też posmakowała piekła tego wyjątkowego maratonu: w 1985 roku towarzyszyła mężowi w kabinie ciężarówki, ale tak jak brat, do mety nie dotarła.

Arystokraci z Monako i tak mieli więcej szczęścia niż Mark Thatcher. Syn brytyjskiej premier zgubił się na pustyni w 1982 roku. Dopiero po sześciu dniach został odnaleziony, cały i zdrowy, przez algierskie wojsko – 70 kilometrów od trasy rajdu.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Na skuterze i Rolls-Royce’em

Pomysłowość uczestników słynnego maratonu nie znała granic. Pustynię próbowano podbijać skuterami Vespa, Citroënem 2CV, Jaguarem XJ6 czy Mercedesem SLC. Na starty poczciwą Ładą Nivą dawali się namówić byli gwiazdorzy F1: Jacky Ickx, Jean-Pierre Jabouille czy Patrick Tambay.

W 1981 roku na starcie stanął z kolei… Rolls-Royce Corniche Coupé. Wszystko za sprawą żartu i zakładu: niejaki Thierry de Montcorgé stwierdził, że przejedzie pustynię takim właśnie autem. Słowa próbował dotrzymać i zajmował rewelacyjne 13. miejsce, gdy maszyna odmówiła posłuszeństwa (po naprawach dotarła do mety z przekroczeniem limitu spóźnień). Z Rolls-Royce’a miała jednak właściwie tylko wygląd. Do samochodu włożono silnik V8 Chevroleta, a za napęd na cztery koła odpowiadały podzespoły przeszczepione z Toyoty Land Cruiser.

Porsche na bezdrożach Rajdu Paryż-Dakar.

Znacznie większym sukcesem zakończyły się wysiłki firmy Porsche. Te wydawałoby się czysto wyścigowe maszyny dwukrotnie triumfowały w klasycznym „Dakarze”. René Metge wygrał w 1984 roku za kierownicą Porsche 911, a dwa lata później powtórzył ten wyczyn w modelu 959. Dublet dla Porsche w tej edycji skompletował Jacky Ickx.

Mroczna strona legendy

Przez cztery dekady walk na bezdrożach Afryki i Ameryki Południowej na czarnej liście śmiertelnych ofiar rajdu znalazło się aż 70 nazwisk. Zmagania kosztowały życie 28 zawodników – zarówno pełnych entuzjazmu pasjonatów, jak i profesjonalistów (w 2005 roku zginął dwukrotny triumfator tej imprezy, motocyklista Fabrizio Meoni). W 2015 podczas trzeciego etapu zmarł polski motocyklista Michał Hernik – jak dotąd ostatni zawodnik, który zapłacił najwyższą cenę za swoją pasję.

Magia Rajdu Dakar działa na wyobraźnię profesjonalistów i amatorów.

Nieco krótsza lista – 27 nazwisk – to ofiary wśród kibiców i mieszkańców terenów, przez które przebiega trasa rajdu. Podczas „Dakaru” ginęli też dziennikarze, a w 1986 roku w kraksie helikoptera śmierć poniósł pomysłodawca tej wielkiej imprezy, Thierry Sabine.

Zmieniły się czasy, bohaterowie, samochody i technologia. W bezwzględnej walce o triumf w „Dakarze” nie zostało już nic z awanturniczej pasji, z którą Sabine organizował pierwsze edycje tej wielkiej imprezy dla poszukiwaczy przygód. Jednak wciąż nie tylko zwycięstwo i statuetka touarega są wyjątkowymi powodami do dumy – wielką satysfakcję daje też samo ukończenie tego rajdu, pokonanie słabości własnych oraz sprzętu na morderczej trasie. Dlatego tak wielu sportowców co roku podejmuje to samo wyzwanie, a każdy start jest dla nich niesamowitym przeżyciem.

Posted by Mikołaj Sokół

Dodaj odpowiedź