Fatalny początek dawnych mistrzów, zespołu Red Bull, w tegorocznych zmaganiach o mistrzostwo Formuły 1 ma ciekawe wytłumaczenie. Po prawdziwej rewolucji w przepisach aerodynamicznych kibice liczyli na powrót tej ekipy do walki – nie mogło być inaczej, skoro za projekt wyścigówek spod znaku napoju dodającego skrzydeł odpowiada Adrian Newey: prawdziwy guru wśród inżynierów, geniusz aerodynamiki i autor dziesięciu mistrzowskich maszyn w F1, dla trzech różnych zespołów. Tyle, że sam główny zainteresowany poświęcił część swojego czasu na inny projekt… Oto Aston Martin Valkyrie.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Super to już za mało – takie maszyny (a także opisywany u nas niedawno Mercedes AMG Project ONE) nazywa się już hipersamochodami. Owoc współpracy Astona Martina i zespołu Red Bull ma mieć znacznie lepszy stosunek mocy do masy niż wspomniany konkurent spod znaku trójramiennej gwiazdy. Ostateczna specyfikacja wolnossącego silnika V12 o pojemności 6,5 litra, do którego swoje trzy grosze dorzuciła słynna firma Cosworth, ma rozwijać 1146 koni mechanicznych. Przy masie auta na poziomie 1030 kilogramów daje to rewelacyjny stosunek ponad jednego KM na kilogram.

Znaczek cieńszy od włosa

Silnik współpracuje z systemem odzyskiwania i wykorzystywania energii kinetycznej, a napęd jest przenoszony przez siedmiobiegową skrzynię sekwencyjną, obsługiwaną rzecz jasna łopatkami pod kierownicą. Jak przystało na dzieło maniaka walki o niską masę – przyzwyczajenie wyniesione przez Neweya z domu: jego ojciec przed wyprawą na wakacje obcinał rączki szczoteczek do zębów, by nie wozić zbędnych ciężarów – w Valkyrii nie znajdziecie ani jednego stalowego elementu. Wszystko oparte jest na włóknie węglowym, a koła z lekkich stopów magnezu – z przodu średnica 20, z tyłu 21 cali – mocowane są pojedynczą, centralna nakrętką. Wykonany tradycyjną technologią znaczek na masce uznano za zbyt ciężki i zastąpiono go chemicznie trawioną aluminiową blaszką o grubości 70 mikronów – to jakieś 30% grubości ludzkiego włosa.

Jak to u Neweya, zamiast przeróżnych gadżetów – Mercedes wpakował w Project ONE rozbudowaną, podwójną hybrydę czy ośmiobiegową skrzynię, by jeszcze bardziej podkreślić związki z Formułą 1 – postawiono na skuteczność. O masie już wspomnieliśmy, teraz czas na wydajność aerodynamiczną: agresywnie ukształtowane nadwozie Valkyrii, z biegnącymi pod spodem tunelami, przez które spokojnie mógłby przeczołgać się człowiek, potrafi wytworzyć docisk na poziomie przekraczającym 1800 kilogramów. Teoretycznie można jeździć po suficie…

Zakaz odsprzedaży

Kierowca, zasiadający w kubełkowym fotelu – mocowanym bezpośrednio do karbonowego kadłuba, by oszczędzić na masie – wszystkie przełączniki i pokrętła ma, wzorem Formuły 1, w kierownicy. Aston Martin wykonuje trójwymiarowy skan ciała przyszłego właściciela, by dopasować do niego fotel. Lusterek brak, bo tylko zakłócają przepływ powietrza. Muszą wystarczyć kamery. A Red Bullowi mierne wyniki w sezonie 2017 – na szczęście Valkyrie jest już na ukończeniu, więc Newey od kilku miesięcy mógł skupić się już nad przyszłoroczną wyścigówką zasłużonego zespołu.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Czas zejść na ziemię: z fabryki wyjedzie tylko 150 sztuk Valkyrii, plus 25 w wersji wyczynowej, tylko na tor. Cena na poziomie 3,2 miliona dolarów nie odstrasza, bo zamówiono już wszystkie egzemplarze. Na rynek wtórny raczej nie ma co liczyć: dyrektor generalny Astona Martina, Andy Palmer, zagroził, że jeśli ktoś odsprzeda Valkyrię tuż po jej kupieniu, by zarobić, to na zawsze zostanie skreślony z listy osób, które mogą ubiegać się o kolejne specjalne wersje samochodów tej marki. Zostaliście ostrzeżeni!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Opublikował/a Tomasz Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s