Mercedes, producent dominujący w Formule 1 od 2014 roku, zaczerpnął pełną garścią z wyścigowych doświadczeń, przygotowując prototyp supersamochodu. Model Project ONE jest jednocześnie świetnym uczczeniem 50. rocznicy istnienia firmy AMG, nieodłącznie kojarzonej ze sportowymi i wyczynowymi autami niemieckiej marki. W prezentacji podczas targów we Frankfurcie uczestniczył czterokrotny mistrz świata Lewis Hamilton, który jest także jednym z kierowców testowych drogowego potwora.

Zanim przyjrzymy się technologii, popatrzmy na oszałamiające liczby: zapowiadana moc rzędu 1030 KM ma rozpędzać ważące mniej więcej 1300 kilogramów auto do prędkości ponad 350 km/h. Rozkręcający się do 11.000 obr/min silnik spalinowy (obroty na biegu jałowym wynoszą „jedyne” 1280 obr/min…) współpracuje z ośmiobiegową, półautomatyczną skrzynią, obsługiwaną rzecz jasna łopatkami. Napędza tylne koła, a ponadto każde z przednich kół jest połączone z osobnym silnikiem elektrycznym. Tu właśnie dochodzimy do technologii zaczerpniętej prosto z torów Formuły 1.

Od 2014 roku wyścigówki F1 są napędzane turbodoładowanymi silnikami V6 o pojemności 1,6 litra. Właśnie taka jednostka znalazła się także w modelu Project ONE. W Formule 1 pracę silników spalinowych wspomagają dwa układy hybrydowe: jeden odzyskuje energię kinetyczną z hamowania, a drugi współpracuje z turbosprężarką. Tak samo jest w drogowej bestii AMG, ale konstruktorzy poszli jeszcze o krok dalej: wspomniane już dwa dodatkowe układy hybrydowe napędzają, niezależnie od siebie, oba przednie koła. Tego typu rozwiązanie jest zakazane w Formule 1.

Układ hybrydowy współpracujący z turbosprężarką ma architekturę zaczerpniętą z F1: turbina i kompresor są rozdzielone i umieszczone po dwóch stronach bloku silnika V6, a łączący je wał przebiega między cylindrami. Właśnie na nim umieszczono elektryczny motor-generator, który gromadzi zbędną energię i w zależności od trybu pracy albo ładuje litowo-jonowe baterie, albo rozpędza turbinę, eliminując zjawisko opóźnienia pracy turbosprężarki przy wchodzeniu na wyższe obroty.

Nie trzeba jednak zaglądać pod maskę, by doszukać się inspiracji z F1. Nad pokrywą umieszczonego centralnie przed tylną osią silnika projektanci umieścili charakterystyczną płetwę, stosowaną w tym sezonie na torach Formuły 1. W wyścigówkach stabilizuje ona przepływ powietrza nad osłoną jednostki napędowej i przed tylnym skrzydłem, a biorąc pod uwagę osiągi Project ONE, może się przydać także w drogowym aucie.

Czas zatem zmierzyć się z minusami. Marzenia oczywiście kosztują i cenę cudeńka z włókna węglowego ustalono na poziomie co najmniej 2,3 miliona euro. Chętnych to jednak nie odstraszyło: zamówienie złożyło ponad 1000 potencjalnych klientów. Wielu będzie musiało obejść się smakiem, bo fabrykę ma opuścić zaledwie 275 sztuk samochodu, którego wersja produkcyjna ma być bardzo zbliżona do modelu koncepcyjnego, zaprezentowanego podczas wrześniowych targów we Frankfurcie.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Opublikował/a Tomasz Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s